 Saint Seiya Posejdon
Odcinki: 100 – 114
Reżyseria: Kazuhito Kikuchi
Design postaci: Shingo Araki i Michi Himeno
Scenariusz: Takao Koyama i Yoshiyuki Suga
Muzyka: Seiji Yokoyama
I tutaj autorzy wrócili do mangowego pierwowzoru, który to opisywał starcie z generałami boga mórz.
A rzecz cała zaczęła się od niespełnionej miłości pewnego Greka do pewnej Greczynki w Japoni wychowanej. Później się okazało, że oboje mają pewne powiązania z bogami i się zaczęło. No ale tego dowiadujemy się znacznie później, bo chronologicznie patrząc o tym, że Posejdon coś knuje dowiadujemy się jeszcze na ziemiach Asgardu. W zasadzie można powiedzieć, że całą serię Asgard zawdzięczamy bogowi mórz, który to miał nadzieję wysłużyć się Hilda i jej wojownikami w walce z Ateną (co później też okazuje się nieco nieprecyzyjnym stwierdzeniem, bo jak Ludwik XIII miał swoją szarą eminencję w postaci kardynała Richelieu tak i za Posejdonem okazuje się stać pewien cień).
To w Asgardzie poznajemy pierwszego z morskich generałów. Sumarycznie jest ich siedmiu (liczba raczej mało imponująca w porównaniu z 88 rycerzami Ateny, czy 108 widmami Hadesa), a każdemu jest przypisany cały lub kawałek jakiegoś oceanu symbolizowany kolumną, której to dzielny generał ma strzec. Bohaterowie w tej serii nie uzewnętrzniają się tak chętnie jak czynili to Asgardczycy, ale o niektórych można się dowiedzieć czegoś ciekawego przy okazji też poszerzając swoją wiedzę o rycerzach Ateny, bowiem na drodze naszej walecznej piątki staną między innymi dawny przyjaciel Hyogi względem którego ten ostatni ma pewne wyrzuty sumienia, a także ktoś z wyglądu doskonale rycerzom znany, gorzej z imieniem i charakterem, czyli Kanon – brat Sagi, dokładniej to brat bliźniak, w którego to głowie zrodził się makiaweliczny plan pozbycia się Ateny za pomocą Posejdona. Cóż, manipulowanie bogiem to ryzykowna gra, ale to Kanona jakoś nie speszyło.
A cała sprawa rozchodzi się o to, że znów trzeba Atenę uratować. Posejdon bowiem postanowił zafundować światu potop, a szlachetna bogini postanowiła mu zapobiec przynajmniej do czasu, aż jej waleczni rycerze unieszkodliwią morskiego boga. Skończyło się więc tym, że Posejdon zamknął Atenę we wnętrzu centralnej kolumny swego królestwa, gdzie na boginię spływała woda, która to inaczej zalewałaby świat (kwestię kubatury kolumny należy przemilczeć). I tak oto rycerze, przemierzając dziesiątki stopni schodów, wyruszyli w bój aby zniszczyć centralną kolumnę i wydostać z niej Atenę nim ta klasycznie się utopi. Świat oczywiście byłby zbyt piękny, gdyby mogli zrobić to tak z marszu. Tak więc nasi wojownicy zmuszeni są najpierw zniszczyć wszystkie siedem pomniejszych kolumn, by móc finalnie zburzyć tę najważniejszą.
Wierność serii anime względem mangi można uznać za średnią (ten Seiya osłaniający Atenę... tego w mandze nie było, a raczej było, ale kto inny się przed trójząb rzucał. No ale widać scenarzysta uznał, że to się lepiej sprzeda.)
I tak oto prezentuje się najkrótsza ze wszystkich serii „Saint Seiya”.
Arshenik |